Ponad prezydenturą Lecha Kaczyńskiego wiszą duet widma. Zupa to majak jego osobowości - naznaczonej podejrzliwością przy nieznanych osób i niepewnością w stresujących sytuacjach. Drugie ułuda - to ułuda nierozerwalnych, ciasno oplatających, bliźniaczych stosunków z jednym z partyjnych liderów. Oba widma sprawiają, że na półmetku kadencji, przed chwilą najwięksi fani Lecha Kaczyńskiego uznają jego prezydenturę za udaną.See also:
IPN - pretekst do dziejów paranoi