Bogu z powodu, że nasza delegacja piłkarska przegrała natychmiast wsio, co było do przegrania, i ów głupota na ostatek się skończy. Co najmniej na era jakikolwiek. Przenigdy mnie zamierzenie piłka kopana nie emocjonowała (no włość - za czasów Górskiego, aliści byłem wówczas dzieckiem), lecz, nie mogę pojawić się z podziwu, jaka zakres w niej jest, że wydobywa z każdego narodu jego w największym stopniu charakterystyczne cechy. Na nieszczęście, w naszym wypadku jest to przymiot, która dumy nie przynosi - szwung do bezmyślnej tromtadracji. Co takiego w nas, Polakach, tkwi, że ciągle, nie tracąc ani chwili na realistyczną ocenę swych szans, od razu się napuszamy, nadymamy, robimy groźne miny, że pies z kulawą nogą nam nie weźmie pustka, ani guzika od munduru - a z kolei, podczas gdy ku pośmiewisku całego świata raz-dwa zabierają nam nie przed chwilą guziki, toż całe majtki, miast choć malutko się ponad sobą zastanowić, powtarzamy głupkowato: guzik się nie stało, figa się nie stało!?See also:
IPN - pretekst do dziejów paranoi
Ranga rżnie głupa
Wachta: Agora jest dziobana!